Recenzje o artystce

Ks. Józef Pater (z katalogu "Pielgrzymowanie", marzec 2001)
Zofia Gebhard (z katalogu "Pielgrzymowanie", marzec 2001)
Prof. Hanns Herpich (2000)


Ks. Józef Pater (z katalogu "Pielgrzymowanie", marzec 2001)        

Pielgrzymowanie
Takim tytułem Ewa Poradowska - Werszler opatrzyła swe prace na retrospektywnej wystawie zorganizowanej w Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu. Inspiracją do tematu tej znanej i cenionej artystki z Wrocławia była oczywiście ostatnia pielgrzymka z okazji Roku Jubileuszowego do Rzymu. Artystka zwiedzając przy tej okazji zabytki Wiecznego Miasta, patrzyła również na wielotysięczne rzesze pielgrzymów przybywających z całego świata.
Doszła przy tej okazji do wniosku, że całe życie ludzkie, w tym także życie każdego artysty, jest pielgrzymowaniem.
Osobiście była  w Ziemi Świętej i Lourdes , odwiedziła liczne sanktuaria świata, w tym grób bł. Fra Angelico - patrona artystów i twórców kultury. I w tym kontekście odkryła na nowo prawdę o człowieku jako pielgrzymie i ludzkim życiu jako pielgrzymowaniu.
Wszak jedna z definicji określa człowieka wprost - „Homo viator - człowiek pielgrzym”. I można powiedzieć, że pielgrzymowanie jest wpisane w naturę człowieka, który od czasu do czasu odrywa się od codziennej rzeczywistości, by pokonując czas i przestrzeń, dotrzeć do konkretnego sacrum i zjednoczyć się ze swoim Stwórcą.
Przy tej okazji należy zwrócić uwagę na istotną różnicę pomiędzy turystyką a pielgrzymowaniem. Motywem wyprawy turystycznej jest rekreacja - odprężenie, zaś motywem pielgrzymki jest wewnętrzne ubogacenie - uświęcenie.
Stąd na pielgrzymkę składają się trzy elementy:  Człowiek, przestrzeń i sacrum. Te właśnie elementy można odnaleźć w twórczości artystycznej Ewy Poradowskiej - Werszler.
Każdą wystawę swych prac traktuje jako życiowy przystanek.  Zanim jednak dojdzie do takiego przystanku, trzeba najpierw pokonać ogromną przestrzeń twórczej wędrówki od pomysłu do realizacji dzieła, od myślenia transcendentalnego do materializacji treści.
Skąd brać te pomysły, cierpliwość i twórczą inwencję?
Jak sama artystka stwierdza, służą temu gotowe wzorce ze świata stworzonego, ale przetransformowane własnymi przeżyciami wewnętrznymi i ukierunkowane ku określonemu celowi - ku Pięknu, Dobru i Prawdzie. Jednym słowem ku Stwórcy wszechrzeczy czyli ku Bogu.
Różnorodne włókna, struktury tkackie, różnorodne kompozycje i dobrana kolorystyka mają utworzyć z przypadkowego bezładu określoną przestrzeń uporządkowanych barw, figur i utrwalonego piękna, z którego przebija wnętrze jago twórcy, a mówiąc konkretniej jego dusza.
Prezentowana wystawa prac Ewy Poradowskiej - Werszler w murach muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu, o charakterze retrospektywnym uzupełniona pracami  jej uczennicy - Teresy Hary ,  ma zatem swoje pełne uzasadnienie.

Przy tej okazji pragnę życzyć artystce dalszej twórczej inwencji, niezmordowanej wytrwałości na tym pielgrzymim szlaku artystycznych poszukiwań, ogromu cierpliwości, by mogły powstawać nowe dzieła odzwierciedlające piękno Boga Stwórcy i Jego rozumnego i wolnego stworzenia - jakim jest odkupiony Człowiek.

Zwiedzającym natomiast życzę właściwego odbioru prezentowanych dzieł, by ubogacały myśli i ducha oraz głębokich refleksji nad życiową pielgrzymką do określonego celu - jakim jest szczęśliwa wieczność.

Ks. Józef Pater.


Zofia Gebhard (z katalogu "Pielgrzymowanie", marzec 2001)        

Z Chile przywiozła czerwień, z Izraela światło, a z Włoch skrzydła aniołów malowanych przez Fra Angelico. Lubi podróżować i zwozić wrażenia, które kiedyś mogą dać impuls do przetworzenia wspomnień w sztukę.  Mówi, że życie wydaje jej się pielgrzymką, kiedy to kolejne przełomy i doświadczenia są jak Stacje, wymagające skupienia i medytacji, przemyślenia tego, co się zdarzyło, by można było iść dalej, ponownie otwartym na świat. Te przystanki to mogą być też kolejne dzieła, zainspirowane przebytą drogą.
W Ewie, racjonalnej, logicznej i zorganizowanej, istnieje głęboka potrzeba doznań metafizycznych. Być może wynika to z jej bardzo wczesnych, jeżeli zapamiętanych to tylko w kodzie podświadomości, przeżyć. Więc z tej perspektywy czasami tłumaczy sobie fenomen natchnienia łącząc go z fenomenem medytacji. Zwłaszcza, że tkanina, którą się zajmuje, wymaga właściwego sobie przeżywania czasu. Kiedy przeplata się włókno przez włókno, przesnuwa nić przez nić, jest to specyficzny rytm, któremu należy się poddać, bo niczego nie można tu przyspieszyć, niczego ominąć. Czas płynie czasem tkania.
Ewa Poradowska - Werszler studiowała architekturę wnętrz we wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Te studia wniosły do jej sposobu myślenia - tak sądzę - dodatkowy spokój, dały jej pewność konstrukcji, logikę dramaturgicznego stopniowania napięć i rozwiązywania konfliktów, godzenia przeciwieństw i umiejętnego rozkładania akcentów.
Było czymś naturalnym i do przewidzenia, że kiedyś i tak Ewa zajmie się tkaniną, dziedziną sztuki i rzemiosła, z którą była zżyta od dziecka, do której miała wrodzone skłonności i upodobanie. Dla swojej sztuki, w której usiłowała pogodzić przyjemność działań manualnych, dyscyplinę rzemiosła, precyzję konstrukcji i - natchnienie -, dla tej sztuki musiała znaleźć sposób: własny język, własny symbolizm.
Jedne z jej pierwszych tkanin dotyczyły tematyki sakralnej, zgodnej z ikonografią chrześcijańską. Przez kilkanaście lat, w kilku kolejnych cyklach ponawiała swoje duchowe spotkania w tymi inspiracjami w sposób, jaki najlepiej obrazują tytuły prac: „Empory”, „Aediculae”, „Fasady”’ a też - „Preludium”, „Oratorium”, „Psalm”... 
Gotyk, z jego programem ideowym, a przede wszystkim jego architekturą, najmocniej oddziaływał na uczucia i wyobraźnię Ewy - „Piękno kościoła jest przedsmakiem piękna niebieskiego; jest wprawdzie materialne, ale daje radości duchowe; przenosi człowieka ze sfery materialnej do niematerialnej. „Oto muzyka niebiańska, zasada wszelkiej muzyki świata, początek i źródło wszelkiej muzyki ludzkiej i instrumentalnej.” - pisali teolodzy i estetycy średniowieczni, a przecież Ewie też o to trochę chodziło.
Te upodobania duchowe i estetyczne musiały znaleźć przełożenie w materialności tkaniny. Jej konstrukcja została oparta o wertykalne podziały, rytmy, wydłużone piony sylwetek budowli i ludzi; wyrazistość rysunku podkreślały odpowiednio dobrane sploty i przeploty, kontrasty faktur i kolorów. Wszystko, począwszy od wyboru materii aż do odpowiedniej gamy kolorystycznej emenującej oczekiwany nastrój, podporządkowane było, świadomie i logicznie, dwóm planom: inspirującemu i osobistemu, reminiscencji i refleksji.
Formalnie było różnie: powstawały na przykład prace o konkretnej figuracji, odwołujące się do form architektury, harmonii muzyki, ikonicznych symboli - gotycka świątynia lub tylko jej ostrołuki, zarys empor albo organów, ale też scena chrztu, postać Madonny, aniołów.....
W innych pracach materia tkacka pozarastała motywy architektoniczne, dominuje, by w jeszcze innych sama pozostać tym motywem - tylko rytm splotów, faktura materii, dialog ze światłem i stopniowanie barw nadaje, emanuje nastrój i przeczucie „sfery niematerialnej w materialnej”.
Mówi, że z Izraela przywiozła światło, ale przecież swoimi tkaninami rozmawiała ze światłem wcześniej. Oto na plenerze w Czechach powstała kompozycja przestrzenna - „Metuje” - falujące zasłony, komponowane z pasów, ale już nie wertykalnie wznoszących się ku niebu i jego tajemnicy, ale w poziomych podziałach pasm materii pełnej rozdzielonych ażurami wyprutych nici, „Metuje” - rozdzielanie przestrzeni, filtrowanie światła.  „Metuje” - miód tu jest - mówi Ewa.
Kolejnym etapem są prace papierowe. Przejście od tkania do formowania wytwarzanego przez siebie papieru odbyło się - wedle słów Ewy - w sposób oczywisty; wciąż są to naturalne włókna roślin, wciąż też jest to relief i wciąż są to te same inspiracje - materią, w której pracuje i sacrum, o którym myśli.
Chociaż nie do końca uładzona natura tego tworzywa prowokuje do ekspresji i improwizacji, osobowość Ewy każe jej kontrolować, powściągać samą siebie, zwłaszcza że przy formowaniu papierowych odlewów decyzja musi być podejmowana błyskawicznie i nieodwracalnie.
Prace papierowe Ewy, podobnie jak tkackie, poddane zostały tym samym rygorom konstrukcji, rytmu, porządku i harmonii. Powstały układy geometryczne multiplikowanych plastronów czy medalionów z zatapianymi w papierowej masie kłosami zbóż, liśćmi, koronkami, fotografiami. Powstały małe ikony, obiekty z symbolicznym znamieniem w centrum.
W tych kompozycjach, może poprzez większą ekspresję i swobodę materii, jej mimikrę, odniesienia narzucają się bezwiednie, ale bywają wieloznaczne jak na przykład przed tą kompozycją, gdzie dwie pionowe smugi wielowarstwowo nałożonego, strzępiastego na krawędziach papieru w tonacji pieprzu i soli otaczają wewnętrzną smugę – kolumnę ? - ciemniejszą, zdającą się mieć poprzeczne spękania - to wynik działania nakładanych jedna na drugą, zakładkowo, kolejnych warstw. Ta kompozycja przypomina kamień, kamienny mur, może ścianę płaczu, bo może z podróży po Izraelu Ewa przywiozła nie tylko światło?
Jej tkaniny i kompozycje papierowe są powściągliwe i proste. Prostota to prostota formy i koloru, jego wyciszenia - Ewa sama zdaje się być pastelowa - ale kolorystyczne monochromy tkanin składają się z wyrafinowanych przejść i niuansów, to stonowane ugry i zielenie, piaskowe żółcie i perłowe biele, trochę różu, czasem trochę zszarzałego nieba. Na tym delikatnym tle zaistniały kiedyś jak - jak co ?  jak akord ? jak okrzyk ? - ostre czerwienie. To kompozycje powstałe po pobycie w Brazylii i Chile, gdzie jak mówi Ewa - wszyscy tkają i zawsze w czerwonym kolorze. Więc i ona przywiozła sobie z Chile tę czerwień. Chwilową czerwień.
Osobnym rozdziałem w twórczości Ewy są miniatury. Różne; wynikające z fascynacji jakimś splotem, fakturą, nicią: to z potrzeby spojrzenia w twarz Madonny, oczy Chrystusa, złoto anioła, którego pamięć przywiozła sobie z Włoch, od Fra Angelica. Miniatura to specjalne wyzwanie dla artysty, jego perfekcji warsztatowej, zręczności manualnej, umiejętności symbolicznego, skrótowego sposobu porozumienia.
Ewa Poradowska - Werszler twierdzi, że może swoją twórczość podzielić na trzy etapy - okres fascynacji materią i techniką tkacką, okres przekładalności treści na formę i wreszcie - poszukiwanie nowych środków, więc nowych sposobów wyrazu.
Ale jest jeszcze jeden etap - jej praca dydaktyczna.
Od kilku lat Ewa uczy tkactwa, ta praca przynosi jej kolejne spełnienie i satysfakcję. Zwłaszcza, kiedy zdarzy się, że ktoś zarazi się, przejmie od niej pasję.
Tak stało się w przypadku Teresy Hary uzdolnionej uczennicy, która znalazła dla siebie miejsce w ongiś modnej, dziś zapoznanej dziedzinie - przenoszenia na tkaninę obrazów malarskich.
Teresa Hara i jej Madonny, Pantokrator, Całun Turyński towarzyszą Ewie na wystawie prezentującej jej własny dorobek. Można zaryzykować pomysł, że prace Teresy Hary to dydaktyczny dorobek Ewy.


Prof. Hanns Herpich (2000)            

W celu dokonania właściwej oceny dzieł sztuki Ewy Poradowskiej -Werszler, trzeba spojrzeć na rozwój jej kariery artystycznej z wielu stron.

Ewa Poradowska to przede wszystkim artystka, choć nie mniej ważna jest Jej praca w dziedzinie propagowania sztuki i organizowania spotkań dla artystów. Obie te sfery aktywności stanowią łącznie dorobek twórczy artystki. Niestety, w sali wystawowej nie sposób zaprezentować osobistych doświadczeń artystki związanych z działaniami animatorskimi. Pozostaje tylko dzieło. Tylko prace, które tu się znajdują, mogą stać się przedmiotem rozważań zwiedzającego. Tutaj dzieło musi spełniać wszelkie kryteria artystyczne bez wsparcia ze strony biograficznego kontekstu: intencje, czas, i potencja twórcza artystki muszą znaleźć w nim swój wyraz.  

Rodzi się pytanie, czy przy tylu zajęciach można znaleźć siłę dla właściwej pracy twórczej? W przypadku Ewy Poradowskiej - Werszler należy na nie odpowiedzieć twierdząco, dlatego właśnie, że jej działalność jest tak ściśle związana ze sztuką, że stanowi część jej własnej twórczości.

Spoglądając na jej dorobek twórczy z perspektywy lat, zdecydowaną energię i siłę twórczą odnajdziemy w pracach powstałych niedawno.

Wczesne prace Poradowskiej - Werszler posiadały delikatną strukturę i subtelne barwy, a wykonane były w tradycyjnej technice gobelinowej. Tematy prac miały charakter religijny i nawiązywały do myślenia transcendentalnego. Dzieło było materializacją treści.

W nowej serii prac zauważa się dualizm. Jeśli wczesne tkaniny reprezentowały tradycyjną polską sztukę tkacką, to obecnie doszła różnorodność materiału: od przędzy z włókien naturalnych po materiały syntetyczne. Powstają prace strukturalne, silnie kontrastujące z delikatnie tkanymi fragmentami gobelinowymi.

Nowe poszukiwania w sferze włókien łączy artystka z dotychczasowymi doświadczeniami. Powstają dzieła, których same tytuły wskazują na nowy sposób widzenia. Można to zaobserwować w tkaninach pt. ”Fasada”, w których prawo głosu należy wyraźnie do struktur tkackich. Kontrast między delikatnymi a surowymi powierzchniami powstaje ze zrozumienia realnego, dotykalnego świata. Kolory schodzą na plan dalszy, komponowane spokojnie i powściągliwie. W większości wypadków są to przejścia barwne od ciemnego brązu do jasnych kolorów naturalnych. W pracach tych dominuje materiał i mocne kontrasty struktur tkackich. W pracach, dla których charakterystyczne są znaczne różnice strukturalne, pojawiają się spokojne, zamknięte w sobie płaszczyzny, tkane z odpowiednich materiałów i wiążące się z poszukiwaniem nowych splotów.

Inaczej niż w poprzednim okresie, teraz prace mają mówić same za siebie.

W najnowszej fazie twórczości artystka radykalnie odcina się od wszystkich tradycyjnych splotów tkackich, jej prace nie są już tylko przeznaczone na ściany, opuszczają płaszczyzny i przenikają w głąb wnętrza. Często są to również miniatury o charakterze eksperymentalnym.

W pracach tych zanika płaszczyzna. Poszczególne pasma - budowane z materiału tkackiego i nie tkackiego - tworzą podstawę instalacji, które mogą reagować na wnętrze. Dzieło powstaje dopiero w powiązaniu z wnętrzem wystawienniczym. Dzieląc płaszczyznę na segmenty artystka nie tylko wchodzi w głąb wnętrza, lecz przy pomocy coraz to nowych trójwymiarowych form nawiązuje do każdej przestrzeni wystawienniczej. W ten sposób z tych samych elementów powstają przy okazji każdej wystawy dzieła indywidualne, dostosowane do wnętrza i sytuacji. Tym samym są one unikatami, tworzonymi na czas trwania wystawy.

Spoglądając na dorobek Ewy Poradowskiej - Werszler, począwszy od pierwszych tkanin przedstawieniowych, poprzez prace dualne, aż po instalacje przestrzenne, możemy ocenić, jaki potencjał siły twórczej potrzebny jest by obrać taką drogę.

 Prof. Hanns Herpich
Rektor Akademii Sztuk Pięknych w Norymberdze